Jeszcze nie powrót...; 2006-05-06 10:33:19

"Jestem tu znów, po bardzo długim okresie czasu. Co jakiś czas od tamtego dnia próbuję się tutaj dostać, bo mam błąd w kodzie stron archiwum i nie mogłam sobie wcześniejszych notek poczytać.
Z tym blogiem wiążę wyjątkowo miłe wspomnienia. Byc może dlatego, że to dzięki tej stronie, choć prowadzonej bardzo krótko, rozwinął się bardzo mój talent do prac graficznych i w pewien sposób zmysł minimalistyczny.
Teraz mój pamiętnik prowadzę na (nowej) stronie domowej, gdzie w dalszym ciągu pracuję nad własnym stylem zarówno w grafice jak i literaturze.
Dziękuję wszystkich, którzy mieli choć najmniejszy wpływ na mnie (również Faramirowi, który w czasach ZL przywrócił mnie ostrym słowem do porządku). Pozdrawiam.
Noya"

skomentuj (0)

.; 2005-03-19 10:09:14

"Pisanie bloga będę kontynuować na mojej stronie domowej. Żal by mi było usunąć lub oddać tyle mojego wysiłku i poświęcone 11 złotych , a więc ten blog zostanie . Aby poczytać sobie czasem stare notki. To takie miłe uczucie , no nie ? ;) Pozdrowienia dla tych , którzy czytają moje wypociny. Do zobaczenia."

skomentuj (1)

Szczęście mnie nie lubi; 2005-03-16 20:26:35

"Czasami wydaje mi się , że moi przyjaciele nie dostrzegają tego szczęścia , które mają. Nie chcę nikogo krytykować. Nie chcę także użalać się nad sobą , ale to niestety , zawsze tak wychodzi ... Maciek jest szczęśliwy. Oliwia jest szczęśliwa , ale dopadają ją wątpliwości. Ania , hmm... , jest szczęśliwa (??) , ale coś jej przeszkadza. A ja ... Nie jestem szczęśliwa. I chyba wogóle nie byłam. Jedyny czas, kiedy byłam szczęśliwa , to we wtorek , kiedy o mało nie rozwaliłam wiolonczeli z radości. Fajnie jest być szczęśliwym dlatego , że przyjaciółka taka jest. Ale te szczęście nie trwało długo. Tylko do wieczora. Martinowi podoba się Iza. Świetnie , no nie ? Ech , a teraz wszyscy próbują mnie z nim swatać. Nie zaprzeczę , dalej go kocham. Ale nie chcę żeby moi przyjaciele mnie z nim swatali. Chcę , żeby to wszystko { jeśli kiedykolwiek miałoby miejsce nie tylko w mojej wyobrażni ) odbyło się bez ich inicjatywy . Bo to byłoby naciąganie i sama czułabym się żle. Wiedziałabym , że to wszystko jest na siłę ..."

skomentuj (1)

Koncert; 2005-03-13 20:49:02

"Cisza. Słychać jednynie chlupot roztopionego śniegu pod stopami przechodzniów lub cichy plusk kropli rozpryskającej się o zimny asfalt.A ona idzie. Cicho , z dala od ludzi , latarni , światła. W ciemnym dżinsowym płaszczu , który chroni ją przed wyzwiskami,szyderczym śmiechem i goryczą. Lecz ona chce poczuć ból , strach . Chce wiedzieć , że żyje. I że wraz z nią żyje ten cały świat , w który wierzyła...




Podnoszę smyczek. Czuję tą nie zwykłą siłę przepływającą przez dłonie i palce. Są wolne. Chcą grać,wyrywają się , nieposkromione... Smyczek mocno wbija się w wibrujące struny. Wkraczam w inny świat. Zamykam oczy. Czuję , że przez moje ciało przebiegia milion małych iskierek. Tylko zachęcają : ,,Graj!Graj!" . Czuję się szczęśliwa . Słucham tej niezwykłej melodii , którą jest moje życie. Teraz, dzisiaj - chcę grać!! Lecz czasami smyczke pochyla się nademną , zalaną łzami i rozkazującym tonem każe dalej ciągnąć ten koncert . Przychodzą momenty dobre i złe . Nie poddaj się , lecz czekaj , czekaj na odpowiednią chwilę , by poczuć się szczęśliwa..."

skomentuj (0)

Spojrzenia ...; 2005-03-10 20:11:30

"Rozglądam się wokoło. Uważnie, by nikogo nie pominąć. By zapamiętać osoby , które są teraz dla mnie tak ważne a kiedyś być może nie będę pamiętać ich imion ... Być może ktoś tak czeka na moje spojrzenie , być może oczekuje mojego wsparcia . Jak wiele razy ja czekałam na czyjeś spojrzenie ... Jak wiele razy ono się nie pojawiło. Byłam niewidzialna dla jego oczu , choć dla innych osób tak wyrażna że nie dało się mnie pominąć. Patrząc czuję inne spojrzenia wirujące w powietrzu , przecinające się. Tak niewiele z nich się spotyka, prawda? Tak niewiele znajduje odbiorcę , który czekał z niecierpliwością na tą osobliwą ,,przesyłkę" jaką jest uśmiech , rozmowa ... Spojrzenie ... Wykorzystaj szansę, która została ci dana..."

skomentuj (0)

Serce jest słabością i największą siłą człowieka... ; 2005-03-06 18:04:40

"Poszłam na łatwiznę... Wolałam wmawiać sobie,że już go nie kocham niż cały czas cierpieć ...Wiem , wielu ludzi myśli o mnie jako o chisteryczce , wiecznie zdołowanej i nigdy nie cieszącą się dziewczynie. Naprawdę nie chcę taka być. Chciałabym uśmiechnąć się do niego,porozmawiać. Przemóc strach ... Poczuć,że mogę jeszcze wszystko naprawić i że coś z tego będzie. Wiele razy próbowałam. Wiem że wiecznym czekaniem na jego znak nic nie wskóram... Ciągłym dołowaniem samej siebie także nie. Notorycznym wysyłaniem SMSów też nie. Tylko tylę mogę narazie zrobić. Jak już pisałam bardzo chciałabym się uspokoić , podejść do niego i zagadać ... Spróbuję ... Wiem,powtarzałam sobie to milion razy. Ale powiem jeszcze raz : tym razem się uda!"

skomentuj (1)

Całe szczęście przynajmniej moi przyjaciele są szczęśliwi ............; 2005-03-05 22:41:21

"Zawsze wypominałam sobie , że jestem strasznie kochliwa... Jeden chłopak-jeden rok , pełen smutku i mokrej poduszki ... Z tym że na razie takich okresów było : 1. Dzisiaj złamałam podstawową zasadę. Jeśli będzie to trwało mniej niż rok to znaczy,że osiągnę punkt krytyczny załamania nerwowego i niskiej samooceny. Jednak dzisiaj przekonałam się również , że moje kochliwość nie jest aż taka straszna (co jednak nie łagodzi ani trochę skutków złamania podstawowej zasady) . Nie , co ja mówię! Przecież w przypadku Maćka to jest zupełnie inaczej. No,czyli mam kolejny powód do załamania :/ Czuję się nie fair w stosunku do Martina. To tak jakby codziennie waliś pięścią w okno do mieszkania jakiejś osoby w nadziei,że się odezwie. Ta osoba nie odpowiada,bo przezwyczaiła się do hałasu. I on nagle ustaje ... Być może ta osoba zacznie tęsknić za odgłosami... A może przeciwnie , poczuje ulgę,że się kończyło. Ale z drugiej strony to nie moja wina,że zerwali. Nie ja ich skłóciłam. Gorzej by było,gdyby zerwali przeze mnie. Wtedy chyba nigdy bym sobie nie wybaczyła... Nie kocham Martina ... Ktoś mi się podoba (ABSOLUTNIE NIE TEN PRYSZCZATY J.J.) ale ma dziewczynę i Maciek mówi,że chyba nigdy ze sobą nie zerwą.Ale chyba tak samo było z Martinem. Przecież wyglądali na okropnie zżytych ze sobą. Nic nie wskazywało na to,że zerwą ... Nie ważne. Idę spać."

skomentuj (2)




lirin, ubierzsie!


g u e s t   b o o k

a r c h i v e s
maj'06
marzec'05
luty'05
styczeń'05

l i n k s
ubierzsie!, hołmpejdż